Rozsmakuj się w miejscach

Karczma Słowińska Wydma
 Rąbka k. Łeby (przy wejściu na Wydmy)

 
 
O tym miejscu nie mogę napisać recenzji, ponieważ Karczma Słowińska Wydma należy do członków mojej rodziny. O tym, że warto tu wstąpić nie będę przekonywać, bo przekonacie się sami. Jest to miejsce nowe nie tylko na mapie kulinarnej okolicy, ale również jest to pierwszy i jedyny obiekt gastronomiczny w tej miejscowości czyli na szlaku prowadzącym na wydmy przez Słowiński Park Narodowy. 

 

Czym ugości Was Słowińska Wydma? Kuchnią staropolską, rybą smażoną według rodzinnej receptury, grzanym winem i domowym ciastem. Na słonecznym tarasie nabierzecie siły przed wyprawą na wydmy lub zregenerujecie się wracając z drogi. 






MÙLK - Chëcz Kaszëbskô
 Miszewko k. Gdyni



Mulk to restauracja mieszcząca się w niewielkiej kaszubskiej miejscowości. Zdaje się być niewiarygodnym fakt, że restauracja funkcjonuje dopiero od kilku lat, a już zyskała rozgłos, rzeszę wiernych klientów i rozbudowała się dwukrotnie. Rozpoczęła działalność zapewne jako restauracja przydrożna, a dzięki doskonałej kuchni klienci ściągają tam specjalnie na obiad. W weekendy warto zrobić rezerwację!

Jadło jest tradycyjne, kaszubskie. Porcje baaardzo duże. Na szczególną uwagę zasługuje gęsina. Ceny przystępne. Dostaniemy tu lokalne piwo i wino domowe, a na wynos możemy zabrać wędliny z wędzarni przy restauracji i swojskie przetwory. Obsługa bardzo sprawnie obsługuje nawet wypełnioną po brzegi sale, a na dania nie musimy czekać długo. Polecam!



  
Jedzenie *****
Ceny ****
Obsługa *****
Wystrój *****


TANDOORI LOVE

Sopot, Grunwaldzka 41



Tandoori Love to restauracja trochę na uboczu, oddalona od zgiełku Monciaka. Znam ją od pierwszego dnia jej otwarcia i nigdy nie wyszłam z niej niezadowolona. Od otwarcia menu trochę ewoluowało, a i ceny lekko poszybowały w górę. To jest na pewno mały minus, ale w realiach tej lokalizacji chyba nie powinno dziwić.

W Tandoori Love gotuje dla nas hinduski team, gra hinduska muzyka oraz wystrój, który jest w dużej części przywieziony prosto z Indii. Te wszystkie elementy wraz z akompaniamentem dobrej kuchni zabierają nas w egzotyczną podróż, a o to przecież chodziło.

Polecam spróbować wszystkiego. Jeżeli zamówicie zestaw Tandoori Love Sizzler (55zł - wystarczy dla dwóch osób) to uda wam się spróbować każdego rodzaju mięsa i sera paneer z tandora. Na dodatek oczywiście naany - w dwóch smakach i wszystkie możliwe sosy (szpinakowy, miętowy, masala, butter). Koniecznie trzeba zamówić też zupę z baraniną i pieczonymi warzywami (17zł). Wiele bym dała by odtworzyć ten smak.






Jedzenie *****
Wystrój ****
Obsługa ****
Ceny ***











CZERWONY PIEC
 Gdynia, Starowiejska 40

źródło: www.namonciaku.pl



Czerwony Piec to niedawno otwarta knajpka na mapie Gdyni. Ma bardzo wąską specjalizacje, bowiem całe menu składa się z zaledwie kilku pizz, przystawek z pieca i sałatek. Specjalizacja to największy sukces tego miejsca, bo to co robią, robią perfekcyjnie. Według mnie przydałoby się jeszcze kilka wariantów pizzy, ale chyba z założenia to pizza tygodnia ma zastępować różnorodność. Szkoda tylko, że nie jest serwowana również w weekendy.


 Wszystkie składniki są najlepszej jakości. Na szczególną uwagę zasługują też oliwy, które lokal sam przerabia na ziołowe, czosnkowe czy chilli. Jak przystało na włoską pizzerie - keczupu w lokalu się nie podaje.

Jako serce restauracji imponujący Czerwony Piec opalany drewnem.Wystrój w modnym teraz stylu industrialnym. Na głównej sali przyjemnie siedzi się wśród wrzawy prac kuchennych, ale na piętrze przydałaby się muzyka. Piętro jest jakby kompletnie oderwaną częścią lokalu. Uważam jednak, że to tylko kwestia czasu, bo inwestycje trzeba stopniować.

Obsługa bardzo miła. Ceny do jakości-więcej niż przystępne.

Tesoro - strzeż się.


Jedzenie *****
Wystrój ****
Obsługa *****
Ceny *****

PRZYSTANEK ŁOSOŚ 
Egiertowo koło Gdyni



Piszę tego posta dzień po emisji odcinka Kuchennych Rewolucji właśnie w restauracji Jurand ( po Rewolucjach "Przystanek Łosoś"). Program przypomniał mi o mojej krótkiej, ale bardzo smacznej wizycie w tej restauracji, która odbyła się już po "rewolucjach", ale jeszcze przed obławą ciekawych zmian po wizycie Magdy Gessler gości.

Wracając z podróży służbowej wraz z kolegą odwiedziliśmy to miejsce na 20 minut, bo tylko taką ilością czasu dysponowaliśmy. Kuchnia jednak poradziła sobie z naszymi wymaganiami i na szybko zaproponowano nam kotleciki ziemniaczane z sosem grzybowym i mizerią (biorąc pod uwagę wegetarianizm mojego towarzysza). Długo się nie rozpisując: perfekcyjne, proste i niesamowicie smaczne. Sos z grzybów leśnych, mimo że nie było wtedy jeszcze sezonu grzybowego.


Jak trochę ucichnie wrzawa związana z emisją programu to koniecznie odwiedźcie to miejsce. Ja na pewno zrobię to ponownie i uzupełnię galerię o nowe dania.




Restaurację Przystanek Łosoś czeka bardzo trudne zadanie. Konkurencja w okolicy jest ogromna i naprawdę we wszystkich okolicznych kaszubskich restauracjach gotują nad wyraz smacznie. Trzymam kciuki :)



Jedzenie *****
Wystrój ****
Obsługa ****
Ceny ****


SLOW FOOD FESTIVAL
Sopot 28-29 czerwca 2014

Slow Food Festival czyli SOPOT O KUCHNI to już cykliczna impreza. Szefowie ponad 40 restauracji z Trójmiasta, kaszub i okolic przygotowują menu degustacyjne. Motywem przewodnim w tym roku były ryby morskie i słynna truskawka kaszubska.


Biorący udział w zabawie zwiedzający mogli zakupić bon na 5 wybranych przez siebie dań. Uwierzcie bądź nie, ale to naprawdę bardzo dużo.





 Głównymi pozycjami w menu były ryby i krewetki.
 Przepiękną krewetą poczęstowano nas w Restauracji San Marco.


 Do stoiska restauracji DEL MONICO ustawiła się zdecydowanie najdłuższa kolejka. Nie mogło więc nas tam zabraknąć. Odstać swoje było warto, bo przemiła obsługa przygotowywała naprawdę perfekcyjne mini burgery. Czas stojącym w kolejce umilała historia pochodzenia wołowiny, z której przygotowywane są burgery opowiadana każdemu kto chciał ją usłyszeć.

Lokalizacja tej restauracji w Sopocie to okolice Opery Leśnej. Myślę, że warto się tam wybrać.

 Łososiem w liściu bananowca z sosem kaparowym uraczyć się można było przy stanowisku Akademii Kulinarnej FUMENTI, do której mam nadzieję w końcu się wybierzemy.

 Nie zabrakło też deseru. Restauracja Hotelu Sheraton przygotowała serniczki z wiśniami oraz muffiny. Teraz pozostało nam tylko...potoczyć się na plażę ;)


Prosimy o więcej takich kulinarnych imprez w Trójmieście!

AÏOLI
Warszawa, Świętokrzyska 18


    źródło: http://www.gala.pl/styl-zycia/restauracja-aioli-z-milosci-do-smaku

Do AIOLI trafiłam z polecenia mojej przyjaciółki, która jakiś czas temu, dosłownie na chwilę osiedliła się w Warszawie. Ja też osiedliłam się w niej "na chwilę",krótką chwilę, bo tylko na 3 tygodnie i pewnie nigdy nie trafiłabym do AIOLI, gdyby nie wcześniejsze polecenie. Na szczęście trafiłam.

Trafić łatwo nie jest. Na pewno to czas przejściowy, ponieważ w związku z rozbudową metra część ulicy Świętokrzyskiej wyłączona jest z ruchu. Warto jednak podążać za znakami, a nawet kilka razy zabłądzić, aby wreszcie trafić do AIOLI. Moje obie wizyty miały miejsce w środku tygodnia, wczesnym wieczorem. Ku wielkiemu zdziwieniu sala wypełniona była po brzegi, ale zawsze znalazło się dla nas miejsce. W przedniej części sali znajduje się długi stół, gdzie można po prostu dosiąść się do reszty (common table). Są dwa bary, w tym bar z alkoholem i bar z tapas, który bezpośrednio połączony jest z kuchnią. W tylnej części znajdują się wysokie stoliki barowe. Z boku sali rozkładał się już DJ, żeby sale dzienną zamienić w salę klubową. Jest gwarno i zdecydowanie jest to miejsce tyko dla tych, którzy lubią Śródziemnomorski luz.
Podczas obu naszych wizyt udało się nam wspólnie spróbować kilku sałatek, ciabatty z frytami, czarnego tagiatelle z owocami morza i bagiety z sosami aioli w 4 smakach na przystawkę.

Rozpoczynając od przystawki (Don Quijote 15,90 zł) to była idealna dla 4 osób : 4 kromki świeżej bagietki z sosami na 4 smaki- ostrym, czosnkowym, musztardowym i ziołowym. Do tego zestawu jeszcze porcja hiszpańskiego patatas bravas. Zaostrzyły apetyt na sałatki.

Na szczególną uwagę zasługuję szczególnie sałata Roastbeef z idealnie upieczonym, soczystym rostbefem i tak samo idealnym jajkiem w koszulce, pieczonym burakiem, fasolką szparagową i pęczakiem (24,90 zł). Nie tyle, że pozostałe sałaty jakich spróbowałyśmy były niesmaczne, ale ta była po prostu niesamowita.

Tagiatelle z krewetkami i kalmarem (36,90 zł) to pasta polecona przez kelnera. Porcja w sam raz, ale była tak pyszna, że na dwa razy większą ilość nikt by się nie obraził.

Zestaw Sandwich Shrimp Caesare (24,90 zł) to ciabatta z kurczakiem w ziołami, krewetkami i aioli a’la cezar. Do tego domowe fryty prosto z donicy i mini sałatka z nieodłącznym pęczakiem. Ten tym razem zabarwiony był sokiem z buraka na różowo i dzięki temu dawał świetny efekt smakowy i estetyczny. Nic tylko jeść oczami.




W AIOLI podaje się też śniadania, lunche i pizze na ultracienkim cieście z niestandardowymi dodatkami. Na pewno tu wrócę. 

Jedzenie *****
Wystrój *****
Obsługa ***
Ceny ****

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz